Mieczysław KumelaMieczysław Kumela jest organistą od 50 lat. To bez mała tyle, ile liczy jego rodzinna parafia w Rodakach, która została erygowana w 1958 r. Tak wspaniały jubileusz należało godnie uczcić, dlatego 10 maja ks. Jarosław Kwiecień, proboszcz z Rodak wraz z przyjaciółmi pana Mieczysława i przedstawicielami samorządu lokalnego zorganizował uroczystości jubileuszowe. Oczywiście głównym punktem była Msza św. podczas której Mieczysław Kumela grał na organach.

Jak wspomina bohater jubileuszu - urodził się w małym drewnianym domku, w głębi lasu za Górą Antoniakową, bez drogi dojazdowej, bez wody, bez elektryczności. Domek rodzinny stał samotnie, bo nie było chętnych budowania domów daleko od wsi. W domu mieszkał z rodzicami, dziadkami oraz rodzeństwem. Jako najstarszy syn, mając zaledwie 6 lat chodził po wodę do źródła oddalonego około 500 metrów z dwoma wiaderkami, które zaczepiał na nosidełka. Z biegiem czasu nauczył się powozić konnym zaprzęgiem i jako dziecko jeździł po wodę z 200 litrową beczką. Od najmłodszych lat pragnął, aby nauczyć się grać na jakimś instrumencie, tak pasjonowała go muzyka i brzmienie świata. Nie było to jednak takie proste, nie miał żadnego instrumentu, nie miał nauczyciela, nie znał nut. Na szczęście, gdy miał 7 lat ojciec wybudował dom bliżej wsi, w Laskach, w Ryczówku. W wieku 9 lat otrzymał od dziadka małą guzikową harmonijkę i w krótkim czasie opanował technikę grania. Kiedy miał 12 lat ojciec kupił mu nowy akordeon. I tak rozpoczęła się „muzyczna kariera” młodego chłopca. Przygrywał dzieciom w szkole podczas różnego rodzaju akademii, pięknie też śpiewał, bo słuch ma doskonały. Wyróżniał się wielkim zamiłowaniem do muzyki, każdą wolną chwilę poświęcał graniu, czym budził podziw dzieci, rodziny, nauczycieli.
 
W roku 1964 śp. ks. Jan Brożek odwiedził podczas kolędy rodzinę Kumelów, wtedy dumna ze swego syna mama powiedziała Księdzu, że Mieczysław pięknie gra na akordeonie. Ks. Brożek zainteresował się tematem, gdyż dotychczasowy organista w kościele św. Marka - Kajetan Marczyk został powołany do wojska. Zaproponował więc młodemu parafianinowi, by został organistą. Od stycznia do kwietnia 1965 r. uczył się więc Mieczysław grać na fisharmonii w kościółku pod opieką dotychczasowego organisty, a od 1 maja grał już majówki. Miał wówczas 17 lat.
 
„Nie było łatwo grać na zabytkowej fisharmonii, najgorsze było miechowanie nogami. Powoli opanowałem wszystkie tajniki gry i regulernie zacząłem grać na dwóch Mszach w kościółku, prowadząc równocześnie chór kościelny. Pamiętam, że przed poranną Mszą  św. śpiewaliśmy zawsze godzinki. Zawsze towarzyszyli mi w tej modlitwie: Wacław Leśniak, Helena Oczkowska, Stanisław Mrówka, Roman Kardynał, Zdzisław Majewski”, wspomina Mieczysław Kumela. W tym miejscu trzeba nadmienić, że chór kościelny założyli Maria i Władysław Konieczniakowie. A Władysław Konieczniak był pierwszym organistą, grał na zabytkowej fisharmonii, która zakupiono z kościoła w Ogrodzieńcu.
 
Oczywiście, na przestrzeni 50 lat, nie obyło się bez krótkich przerw w pracy. Kiedy Mieczysław miał 20 lat został wezwany do odbycia zasadniczej służby wojskowej. Na szczęście służbę wojskową pełnił blisko, bo w Krakowie, mógł więc przyjeżdżać na niedzielę do domu i grać w kościółku, choć na jednej Mszy św. Po powrocie z wojska wrócił do regularnego grania w starym kościółku, a po wybudowaniu nowego kościoła kontynuował organistowskie granie w nowym kościele. Po pewnym czasie kolejny proboszcz parafii Rodaki ks. Stefan Walusiński zakupił nowe organy B-2, a w roku 2007 zakupione zostały organy Johannus Opus 5,  na których Kumela gra z prawdziwą przyjemnością do dnia dzisiejszego.
 
„Nasz organista co prawda nie dostał się do szkoły muzycznej i nie mógł rozwijać swojego talentu pod okiem profesjonalistów. Ale jego umiejętności i ambicja sprawiły, że sam doszedł do perfekcji i przez 50 lat służy parafii Rodaki w niezwykle piękny sposób”, podkreśliła Halina Ładoń, lokalna działaczka samorządowa.  „Parafianie, pragną serdecznie podziękować panu Mieczysławowi za to co zrobił dotychczas dla parafii. Jesteśmy dumni, że jego granie sprawia nam wszystkim radość, że piękny śpiew powoduje wzruszenia i chwile szczęścia. Dziękujemy za piękną muzyczną oprawę nabożeństw i życzymy mu wszelkiej pomyślności zarówno w życiu osobistym jak też pracy organistowskiej”, powiedziała Barbara Wojnar, sołtys Rodak. Na koniec trzeba zaznaczyć, że jubilat, jak sam mówi, doskonale dogaduje się z kapłanami pracującymi w Rodakach, a już najlepiej z obecnym Księdzem Proboszczem.

Parafia pw. NMP Częstochowskiej w Rodakach ustanowiona została 2 sierpnia 1958 r. przez biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka. Pierwszym proboszczem był ks. Jan Brożek. Do czasu wybudowania obecnej świątyni miejscem sprawowania kultu był drewniany kościół pw. św. Marka wybudowany ok. 1601 r. Ta jednonawowa budowla z umieszczoną od północy zakrystią i „sobotami” służącymi jako podcienia przekryta jest gontem i zwieńczona barokową wieżyczką. Obok znajduje się drewniana dzwonnica z przełomu XVIII i XIX w. W latach 1972-1982 wzniesiona została murowana świątynia, która uroczyście została poświęcona 31 sierpnia 1986 r. przez biskupa pomocniczego diecezji kieleckiej Mieczysława Jaworskiego. We wnętrzu świątyni parafialnej warto zauważyć m.in. rzeźby Wincentego Kućmy oraz witraże Macieja Makarewicza oraz przeniesione z pierwszej świątyni i z nieistniejącego kościoła w Ryczówku zabytkowe obrazy i rzeźby.

tekst: Piotr Lorenc
tygodnik „Niedziela”, czerwiec 2015
foto: arch. parafii

Mieczysław Kumela